Mleczarnia jest czysta?

Mleczarnia jest czysta. Wszystko zostało umyte, instalacje przepłukane, powierzchnie wyglądają tak, jak powinny. To po co na półce stoją trzy różne środki?

Jeden alkaliczny. Drugi też alkaliczny, ale z chlorem. Do tego jeszcze preparat kwaśny. Czy naprawdę nie można używać jednego?

Nie każde zabrudzenie jest takie samo

W zakładzie mleczarskim podczas produkcji na powierzchniach mogą pozostawać różnego rodzaju zabrudzenia. Tłuszcz, białko czy osady mineralne zachowują się różnie.

Dlatego środek, który dobrze poradzi sobie z jednym problemem, nie musi być odpowiedni do kolejnego. Trochę jak w domu. Innego preparatu użyjesz do tłustej płyty kuchennej, a innego do przetarcia blatów kuchennych. W mleczarni skala jest oczywiście zupełnie inna, ale zasada pozostaje podobna.

Jeden środek do tłuszczu i białka

Dobrym przykładem jest Lerapur M-CIP. To alkaliczny, bezpieniący preparat przeznaczony do stosowania w systemach CIP. Przydaje się między innymi tam, gdzie trzeba poradzić sobie z zabrudzeniami po produktach mleczarskich, w tym z tłuszczami i białkami.

Czasem potrzebne jest coś więcej

Są też zabrudzenia organiczne, które wymagają innego podejścia. Tutaj przykładem może być Lerades C-MA – alkaliczny preparat zawierający aktywny chlor.

A kwas?

Nie wszystko, co zostaje po produkcji, jest tłuszczem albo białkiem. Z czasem mogą pojawiać się również osady, z którymi trzeba poradzić sobie w inny sposób. Do tego służą preparaty kwaśne, takie jak Leracid 169.

Chemia do przemysłu mleczarskiego – po co aż tyle?

Właśnie dlatego chemia do przemysłu mleczarskiego nie sprowadza się do znalezienia jednego uniwersalnego preparatu. Znaczenie ma to, co jest produkowane, jak wygląda instalacja, jakie zabrudzenia powstają i w jaki sposób prowadzony jest proces mycia. Dopiero wtedy można dobrać odpowiednie środki.